Dodano: 13 marzec 2018, 13:16

Wystawa na rynku

Na opolskim rynku stanęła wystawa pt. „Wrastanie. Ziemie zachodnie i północne. Początek”, której patronuje prezydent Andrzej Duda. Podkreślam ten patronat z tego powodu, że właśnie prezydent wielokrotnie mówił o znaczeniu mniejszości narodowych, ich miejscu w polskiej rzeczywistości, a wreszcie o tym, że w przedsięwzięciach obchodów 100-lecia niepodległości będą one obecne i dostrzegane.

Wystawa wykonana została zbiorowym wysiłkiem szeregu autorów i instytucji. W głównej narracji ludność niemiecka zmuszona do opuszczenia tych ziem jest widoczna tylko w tle. Mapa pokazuje nam kierunki i liczby przybyłych po wojnie ludzi ze wschodniej i centralnej Polski, ale nie znajdujemy informacji, ile ludzi musiało najpierw ten swój Heimat pozostawić i dokąd się udali. W szczegółowych opisach jest różnie. Znajdujemy takie, które z trudnością skrywają niechętny stosunek do ludności niemieckiej, ale i takie wzmianki, które wydają się sugerować empatię autora wobec cywilnej ludności wyrzuconej ze swej ojczyzny. Cytat z wystawy: „Nie odczuwałem satysfakcji, że tak, jak moich ziomków ekspatriowano z Ziemi Ojczystej, tak samo robi się z Niemcami, mieszkańcami tej ziemi”. Ale podstawowym mankamentem wystawy jest fakt, że w procesie wrastania, któremu jest ona poświęcona, nie dostrzeżono Niemców, którzy po ucieczce, wypędzeniu i wysiedleniach na Śląsku, Pomorzu czy Prusach Wschodnich mimo wszystko tu pozostali.

Podobnie jak w PRL ograniczono się do używania tu i ówdzie określenia „autochtoni”, sugerując wyraźnie, że wszyscy oni są Polakami, którzy w powojennej rzeczywistości z trudem, ale jednak z radością odnajdywali się w nowej, polskiej rzeczywistości dawnych ziem niemieckich. Mniejszość niemiecka pojawia się niespodziewanie w postaci zdjęcia z transparentem z Krzyżowej: „Helmut Du bist auch unser Kanzler” z niezbyt przychylnym opisem… po czym w narracji wystawy natychmiast znika.

Wystawa niesie jednak także nowe treści edukacyjne. Choćby wyraźne wskazanie, że formuła „powrotu na prastare ziemie piastowskie”, która nadal jest tak żywa, była wyłącznie propagandowym komunistycznym zabiegiem albo że o ile w warstwie ideologicznej Kościół stał w opozycji wobec partii, o tyle w kwestii odniemczania i propagandowej „repolonizacji” tych ziem realizował tę samą linię. Odnoszę jednak wrażenie, że twórcy wystawy nie wykorzystali szansy na współczesną narrację o ziemiach zachodnich i północnych, która godziłaby wszystkich jej mieszkańców, edukowałaby młodych w kierunku poznania różnych pamięci historycznych, a postulat prezydenta, by święto niepodległości uczynić wspólną wartością również dla mniejszości narodowych, pozostał niezrealizowany.

Bernard Gaida

Autor: Bernard Gaida