Log in

Ministerstwo w sprawie języka niemieckiego: Nie trzy godziny, lecz jedna

4 lutego 2022 wydane zostało rozporządzenie Ministra Edukacji i Nauki, Przemysława Czarnka, zmieniające liczbę godzin nauczania języka niemieckiego jako języka mniejszości. Stwierdza ono: “w § 8 w ust. 3 po wyrazach ,,w wymiarze 3 godzin tygodniowo” dodaje się wyrazy “, a w przypadku uczniów należących do mniejszości niemieckiej – w wymiarze 1 godziny tygodniowo”.

Verordnung des polnischen Bildungsministeriums / Rozporządzenie MEiN

Pełna treść rozporządzenia TUTAJ

"Polityka dyskryminacji jednej konkretnej mniejszości stała się faktem", czytamy na łamach Wochenblatt.pl

Prof. dr Bernd Fabritius, Federalny Pełnomocnik ds. Wysiedleńców i Mniejszości Narodowych, komentuje:

Niedopuszczalne zdarzenie! Wystąpiliśmy do Rady Europy, która jest strażnikiem praw mniejszości narodowych w państwach członkowskich. (...) Rząd federalny wspiera mniejszość niemiecką w ich ojczyźnie, której zawsze byli lojalni. Trzydzieści lat po zawarciu traktatu między Republiką Federalną Niemiec a Rzeczpospolitą Polską o dobrym sąsiedztwie i przyjaznej współpracy Polska jednostronnie zrezygnowała z drogi dialogu; to bardzo godne ubolewania. Apeluję do decydentów o jak najszybsze ponowne rozważenie tej decyzji.

Spotkanie prof. Fabritiusa z przedstawicielami mniejszości niemieckiej w Opolu planowane jest już na najbliższy poniedziałek.

Uniwersytet Śląski w Katowicach: Istotą każdej demokracji jest poszanowanie i wspieranie praw mniejszości

Swoje zaniepokojenie w obliczu ograniczenia środków na nauczanie języka niemieckiego jako języka mniejszości narodowej wyrazili również Dziekan Wydziału Humanistycznego oraz pracownicy kierunku Filologia Germańska Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach. W wystosowanym oświadczeniu czytamy:

Drastyczne zmniejszenie subwencji na naukę języka niemieckiego jako języka mniejszości utrudni realizację podstawowych praw mniejszości i może stanowić zagrożenie zachowania jej tożsamości kulturowej.

Pełną treść oświadczenia zamieszczamy poniżej: 

Universität Katowice / Uniwersytet w Katowicach

 

Niemieccy parlamentarzyści w obronie mniejszości niemieckiej w Polsce

W obliczu zamiaru ograniczenia środków na nauczanie języka mniejszości narodowych i etnicznych wypowiedzieli się przedstawiciele największych partii w niemieckim Bundestagu. Wypowiedzi cytujemy poniżej:

Dietmar Nietan, właściwy sprawozdawca frakcji parlamentarnej SPD: "Przede wszystkim Polska szkodzi sobie"

Fakt, że decyzja Sejmu RP o zmniejszeniu finansowania edukacji mniejszości narodowych w języku ojczystym w Polsce odnosi się wyłącznie do mniejszości niemieckiej, jest ewidentną dyskryminacją. Ta kolejna próba zdobywania punktów w polityce wewnętrznej za pomocą polityki antyniemieckiej szkodzi mniejszości niemieckiej i różnorodności polskiego społeczeństwa. Polityka ta szkodzi stosunkom niemiecko-polskim. Przede wszystkim jednak Polska szkodzi sobie, bo takie nacjonalistyczne manewry walą obuchem w tych, którzy dbają o stosunki polityczne między oboma krajami. Tymi działaniami polski rząd ostatecznie izoluje się w ramach UE.

Przywołane jako uzasadnienie zarzuty, że Niemcy rzekomo nie wspierają nauczania języka polskiego w szkołach i dyskryminują Polaków w Niemczech, są nieuzasadnione. W krajach związkowych podejmowane są starania o dalsze poszerzanie i tak już znacznie powiększonej oferty lekcji języka polskiego.

Fakt, że w 2022 roku w centrum Europy mniejszości narodowe i regionalne stają się zakładnikami interesów politycznych, nie odpowiada naszej idei zjednoczonej Europy.” 

Christoph de Vries, przewodniczący grupy wypędzonych, przesiedleńców i mniejszości niemieckich z grupy parlamentarnej CDU/CSU w niemieckim Bundestagu: "Obciążenie dla stosunków niemiecko-polskich"

Decyzja Sejmu o znacznym ograniczeniu środków finansowych na nauczanie języka niemieckiego w szkołach jest całkowicie nie do przyjęcia i stanowi realne obciążenie dla stosunków polsko-niemieckich. Ubolewamy, że nie wysłuchano pilnych próśb mniejszości niemieckiej i polskiej opozycji o powstrzymanie się od tego kroku. Ten atak na prawa mniejszości narodowych w Polsce dotyczy tylko mniejszości niemieckiej i jest dyskryminacją ukierunkowaną.

Takie postępowanie uważamy za rażące naruszenie Konwencji Ramowej o Ochronie Mniejszości Narodowych oraz Europejskiej Karty Języków Regionalnych i Mniejszościowych, którą Polska ratyfikowała. Dlatego popieramy działania organizacji dachowej mniejszości niemieckiej w Polsce, zamierzające przedstawić tę kwestii przed Radą Europy i podjęcie kroków prawnych. Podczas najbliższej sesji nasza grupa skonsultuje się z decydentami zagranicznymi i europejskimi grupy w celu zainicjowania po stronie niemieckiej konsultacji parlamentarnych. Przyjazne stosunki z Polską są dla nas szczególnie ważne, także ze względu na historyczną odpowiedzialność Niemiec. Dlatego wciąż mamy nadzieję na zmianę kierunku w polskiej polityce i osłabienie nacjonalistycznych odruchów.

Ponadto nasza grupa parlamentarna, zaraz po ustąpieniu fali Omikron, uda się do Polski w celu zorientowania się w konkretnych skutkach cięć dla wszystkich mniejszości. Przy tej okazji mamy również zamiar wyrobić sobie obraz sytuacji mniejszości niemieckiej w Polsce.

Źródła: spdfraktion.de, cducsu.de

Mniejszość niemiecka w Polsce nie może stać się zakładnikiem polityki międzyrządowej

W wyniku ostatniej decyzji Sejmu RP wysokość wsparcia dla mniejszości niemieckiej w Polsce została obniżona o około 10 mln euro. Cięcie to, odnoszące się wyłącznie mniejszości niemieckiej, dotyczy ograniczenia lekcji języka niemieckiego jako języka mniejszości z trzech godzin do jednej. Decyzja ta ma wejść w życie już 1 września 2022 r.

Organizacja dachowa Mniejszości Niemieckiej w Polsce (ZNSSK w Polsce) zapowiedziała wycofanie się z utworzonego na podstawie polsko-niemieckiego Traktatu o dobrym sąsiedztwie i przyjaznej współpracy z dnia 17.6.1991 r. oraz Wspólnej Deklaracji z czerwca 2011 r. Polsko-Niemieckiego Okrągłego Stołu formatu dyskusji, w ramach której negocjowane są interesy obywateli polskiego pochodzenia i Polaków w Niemczech oraz interesy mniejszości niemieckiej w Polsce. Tym samym skutecznie zostałby przerwany format dialogu, którego w tej bardzo ważnej kwestii Polska niestety nie wykorzystała.

Decyzja Sejmu o obcięciu finansowania narusza ratyfikowane zasady Rady Europy, w tym prawa krajowe, i jest sprzeczna z duchem prosperującej polityki mniejszości, realizowanej zarówno na rzecz społeczeństwa większości jak i mniejszości. Członkowie mniejszości niemieckiej w Polsce są lojalnymi obywatelami swojego państwa i jako mniejszość narodowa mają prawo do wspierania swojego języka ojczystego w państwowym systemie szkolnictwa.

Na dzisiejszym posiedzeniu Komisji Mniejszości Narodowych i Etnicznych polski rząd podkreślił, że cięcie należy postrzegać w kontekście "bardzo złej" sytuacji Polaków w Niemczech.

W żadnym stopniu nie mogę zgodzić się z tą oceną:

Zapewnienie lekcji języka polskiego w języku pochodzenia w Niemczech, wbrew twierdzeniom polskiego rządu, nie jest niewystarczające. Kwerenda Stałej Konferencji Ministrów Edukacji i Kultury, przeprowadzona pod koniec 2020 r. pośród landów, kompetentnych w kwestii nauczania w Niemczech języka polskiego jako języka pochodzenia wykazała, że od czasu ostatniego badania państwowego w 2016 r. liczba uczniów uczących się języka polskiego w przekroju krajów związkowych wzrosła. W kilku krajach związkowych możliwe jest nawet absolwowanie języka polskiego pochodzenia jako języka obowiązkowego. Zaktualizowany za pomocą tego badania krajowego Raport na temat sytuacji polskiej oświaty w szkołach w Niemczech opublikowany jest na stronie stałej Konferencji Ministrów Edukacji i Kultury. Z przeprowadzonego przez Stałą Konferencję Ministrów Edukacji i Kultury dodatkowego zapytania do krajów związkowych wynika również, że obecny zakres lekcji języka polskiego jako języka pochodzenia odpowiada potrzebom i że zasadniczo nie ma dalszego popytu.  

Polska nie zapewnia mniejszości niemieckiej mieszkającej w Polsce środków na edukację pozalekcyjną w języku niemieckim. Edukację pozalekcyjną w języku niemieckim jako języku ojczystym finansuje w Polsce kompleksowo Rząd Federalny na podstawie uchwały niemieckiego Bundestagu.

Godne ubolewania jest to, że poprzez tę jednostronną decyzję o zmniejszeniu wsparcia dla mniejszości niemieckiej Polska dyskryminuje i znęca się nad własnymi obywatelami po to, by wywierać presję na cele polityki zagranicznej na rzecz innych grup. Polska powinna jak najszybciej ponownie przeanalizować tę wysoce godną pożałowania, opierającą się na błędnych założeniach decyzję.   

Kwestie tak istotne jak polityka mniejszości powinny być realizowane konstruktywnie i przy użyciu sprawdzonych dwustronnych formatów dyskusji. Dyskryminacja, a zwłaszcza branie jako zakładników mniejszości dla celów polityki zagranicznej, to strategia polityczna nie do zaakceptowania.

Prof. Dr. Bernd Fabritius, pełnomocnik rządu federalnego ds. przesiedleńców i mniejszości narodowych

Źródło: aussiedlerbeauftragter.de

Opamiętania nie było

Wczoraj (27 stycznia 2022) Sejm podjął ostateczną decyzję w sprawie budżetu państwa, a więc również w sprawie wysokości środków na nauczanie języków mniejszości. Decyzja w tej sprawie jest negatywna. Sejm podtrzymał bowiem cięcia w edukacji językowej mniejszości i obetnie w tym roku 40 milionów złotych.

– Jeszcze przed głosowaniami zgłosiłem wniosek formalny o przerwę po to, żeby pani marszałek porozmawiała z grupą posłów zjednoczonej prawicy i  uzmysłowiła im, jak bardzo szkodliwa może być taka decyzja. Decyzja, która łamie konstytucję, ustawę o mniejszościach i jest szczególnie niebezpieczna dla dzieci. Apelowałem o opamiętanie – relacjonuje prosto z Sejmu poseł Ryszard Galla.

Pełna treść artykułu na łamach Wochenblatt.pl TUTAJ

Pośród członków oraz gości dzisiejszego posiedzenia Komisji Mniejszości Narodowych i Etnicznych falę oburzenia wywołała deklaracja, że zmiany finansowania języka mniejszości mają dotyczyć tylko języka niemieckiego. Więcej na ten temat TUTAJ

Dzień później członkowie prezydium Komisji Mniejszości Narodowych i Etnicznych wypowiedzieli się w tej kwestii podczas konferencji prasowej:

Dr hab. Alina Dittmann: Te postanowienia godzą w wizerunek Polski jako państwa prawa

Poparcie dla sprzeciwu wyrażonego przez:

Związek Niemieckich Stowarzyszeń Społeczno-Kulturalnych w Polsce 
Samorządy terytorialne i stowarzyszenia samorządowe
Nauczycieli i Rodziców
Przedsiębiorców polskich

 

wobec decyzji parlamentu RP dotyczącej zmniejszenia subwencji na edukację w zakresie języków mniejszości narodowych i etnicznych oraz języka regionalnego.

Szanowni Państwo Decydenci analizujący zasadność zmniejszenia subwencji oświatowej dla mniejszości niemieckiej podczas posiedzenia Sejmu w dniach 25-27.01.2022,

zdecydowanie należy zapobiec postanowieniom godzącym w wizerunek Polski jako państwa prawa i dobrego sąsiada w obrębie Unii Europejskiej. 

Decyzja parlamentu RP z 17 grudnia 2021 r. o obniżeniu subwencji na edukację w zakresie języków mniejszości narodowych i etnicznych oraz języka regionalnego, w szczególności języka niemieckiego, jest sprzeczna z prawem krajowym i międzynarodowym, ale przede wszystkim bardzo niekorzystna dla rozwoju kapitału edukacyjnego mieszkańców Polski i zaburzająca funkcjonowanie systemu edukacji dzieci i młodzieży mniejszości niemieckiej w naszym kraju oraz niesprawiedliwa w stosunku do nauczycieli języka niemieckiego, którym odbierze możliwość zatrudnienia, mimo, iż istnieje zapotrzebowanie na ich usługi.

Obecnie uczniowie polskich szkół posiadający narodowość niemiecką mogą teoretycznie wybrać jedną spośród trzech możliwości dodatkowej oferty edukacyjnej przeznaczonej dla mniejszości narodowych. Są to:

  1. nauka wszystkich przedmiotów w języku niemieckim,
  2. nauka w szkole lub klasie dwujęzycznej polsko-niemieckiej
  3. dodatkowa nauka języka niemieckiego jako języka mniejszości w wymiarze 3 godzin w tygodniu

Pierwsza z możliwości nigdy nie została w Polsce zrealizowana i w związku z tym mniejszość niemiecka nie dysponuje szkołą, która zapewniłaby pełną ofertę edukacyjną w języku niemieckim. Natomiast szkolnictwo bilingwalne (dwujęzyczne) zostało w latach 2005 i kolejnych dość mocno zaniedbane, więc i drugi tryb nauki nie jest dla większości dzieci i młodzieży dostępny. Już taka sytuacja jest brakiem spełnienia przez Polskę założeń Europejskiej Karty Języków Regionalnych lub Mniejszościowych a jedyną pozostającą opcją w Polsce jest od lat wybór ekstensywnej nauki języka w wymiarze zaledwie 3 godzin w tygodniu. Z możliwości tej korzysta od ok. trzydziestu lat kilkadziesiąt tysięcy polskich uczniów. Nauka odbywa się w oparciu o polską podstawę programową kształcenia ogólnego dla języków mniejszości i języków etnicznych i regionalnych. Opracowano ponadto programy nauczania, które są na bieżąco aktualizowane, jak również przygotowano merytorycznie i językowo specjalistów prowadzących lekcje języka mniejszości, kultury, geografii i historii kraju pochodzenia mniejszości narodowej. System nauczania języka mniejszości niemieckiej w Polsce jest stabilny i od lat bardzo dobrze zorganizowany dzięki znakomitej współpracy wielu środowisk. Dzięki niemu bardzo liczni młodzi ludzie dysponujący dobrą znajomością języka niemieckiego uzyskują w naszym kraju atrakcyjne oferty pracy i są w stanie zapewnić godny byt swoim rodzinom. Dynamiczna wymiana gospodarcza z Niemcami, oraz współpraca w obrębie sektora kultury i edukacji generuje liczne miejsca pracy dostępne jednak wyłącznie dla kandydatów niemieckojęzycznych. Niemal każde większe i małe miasto w Polsce związane jest umową partnerską z miastem w Niemczech, podobna efektywna i przyjazna współpraca partnerska realizowana jest od 30 lat na poziomie powiatów.   

Powstałe przed zaledwie kilkoma tygodniami lobby dążące do wprowadzenia nagłych i nieprzemyślanych zmian, bez znajomości genezy, kontekstu i wysiłku wielu środowisk i regionów na rzecz przywrócenia i rozwijania kompetencji w zakresie języka niemieckiego wśród mieszkańców licznych obszarów Polski, nie posiada przygotowania merytorycznego do weryfikacji obecnego systemu kształcenia w obrębie języków mniejszości w Polsce i ignoruje głosy ekspertów oraz samych beneficjentów istniejących programów. Dowodem na brak rozeznania sytuacji jest przyrównywanie sytuacji prawnej imigrantów z Polski w Niemczech do sytuacji niemieckiej mniejszości narodowej, historycznie związanej z regionem Śląska, Warmii i Mazur. Republika Federalna Niemiec wypełnia swoje obowiązki względem mniejszości narodowych zamieszkujących na jej terenie. Jako przykład mogą posłużyć liczne szkoły, w których młodzież o łużyckiej tożsamości narodowej przygotowuje się do egzaminu dojrzałości w języku górno- i dolnołużyckim oraz dwujęzyczne nazwy miejscowości oraz nazwy ulic, instytucji publicznych a także dwujęzyczne dokumenty administracji publicznej. Postępowanie takie wynika nie tylko z respektowania prawa europejskiego, ale także ze świadomości korzyści płynących dla regionów ze stabilnej wielojęzyczności i kompetencji interkulturowej.

Język polski oferowany jest natomiast w szkołach niemieckich jako standardowy język obcy, bądź na wniosek diaspory polskojęzycznej jako język kraju pochodzenia (Herkunftssprache). W tym celu zabezpieczono finansowanie z różnych źródeł m. in. ze standardowego budżetu dla oświaty oraz Federalny Urząd ds. Migracji i Uchodźców, jak również w ramach projektów licznych fundacji (np. Mercator Stiftung).

Języki mniejszości narodowych, etnicznych oraz języki regionalne chronione są na terenie Unii Europejskiej przez odrębne przepisy prawne. Brak respektowania tych przepisów jest polityką bardzo krótkowzroczną; po pierwsze pozbawia obywateli polskich przywileju korzystania z lepszej oferty edukacyjnej, po drugie uderza w regiony i ich dziedzictwo kulturowe oraz perspektywy gospodarcze, po trzecie represje względem mniejszości narodowych nie będą korzystne dla Polski wizerunkowo a reperkusje ewentualnej decyzji o ograniczeniu prawa do edukacji w ramach języka mniejszości będą o wiele poważniejsze w skutkach niż korzyści, płynące z zaoszczędzenia kwoty, która w sprzeczności z konstytucją RP oraz z ustawodawstwem europejskim miałaby zostać odebrana wbrew protestom pełnoprawnych beneficjentów. Decyzja taka pozbawiłaby pracy wysoko wykwalifikowanych nauczycieli i nadwyrężyłaby egzystencję licznych szkół.

Na Śląsku Opolskim, w moim regionie, postrzegamy proponowane ograniczenia finansowe jako godzące w dobro wszystkich mieszkańców i brak zrozumienia dla potrzeb i specyfiki regionów przez instytucje centralne, brak profesjonalizmu i chęci odpowiedniego zapoznania się z sytuacją na miejscu, ignorowanie potrzeb obywateli i niweczenie długoletniej dobrej współpracy partnerskiej pomiędzy podmiotami polskimi i niemieckimi oraz budowanie niepotrzebnych podziałów i uprzedzeń, które przecież już w latach dziewięćdziesiątych udało się przezwyciężyć; warto tutaj przypomnieć chociażby wspólną mszę pojednania w Krzyżowej na Dolnym Śląsku w obecności Helmuta Kohla i Tadeusza Mazowieckiego celebrowaną przez opolskiego biskupa a następnie arcybiskupa Alfonsa Nossola, który tak intensywnie zabiegał i zabiega o polsko-niemieckie pojednanie i umożliwienie każdemu mieszkańcowi Polski wyrażania się w swoim preferowanym „języku serca”.

W ślad za tym wydarzeniem i w myśl polsko-niemieckiego „Traktatu o dobrym sąsiedztwie i przyjaznej współpracy” z 17.06.1991 roku już w latach dziewięćdziesiątych XX w. podjęto w Polsce wspólne starania licznych instytucji władzy centralnej i terytorialnej a także kościelnej w celu stworzenia przepisów prawnych i dogodnych warunków umożliwiających naukę języka niemieckiego, jako języka mniejszości narodowej i uznanie tego języka, jako drugiego języka urzędowego oraz języka posługi duszpasterskiej w gminach zamieszkałych przez ludność narodowości niemieckiej. W inicjatywę tę włączyło się m. in. Kuratorium Oświaty w Opolu, Opolski Urząd Marszałkowski, Wojewódzki Ośrodek Metodyczny w Opolu oraz, na prośbę instytucji polskich, Konsulat Republiki Federalnej Niemiec. Powołano wtedy do życia m.in. Program Niwki, w ramach którego kwalifikacje do nauczania języka niemieckiego uzyskało kilka tysięcy nauczycieli innych przedmiotów, utworzono też centrum kształcenia dla przyszłych nauczycieli szkół bilingualnych z językiem niemieckim dla kandydatów z całego kraju. Program Niwki funkcjonuje nieprzerwanie przez trzydzieści lat. Osobiście uczestniczyłam w fazie jego tworzenia i uważam za swój obowiązek moralny i zawodowy stanąć po stronie nauczycieli, którzy zainwestowali swój czas i energię w zdobywanie kwalifikacji do nauczania języka niemieckiego i uwierzyli organom państwowym, że będzie to dobra inwestycja we własną przyszłość zawodową.   

Abstrahując od praw należnych mniejszościom narodowym i etnicznym warto wspomnieć o tym, że popularność języka niemieckiego na świecie rośnie nieprzerwanie i obecnie liczba uczących się tego języka intensywnie wzrasta m. in. w krajach takich jak Federacja Rosyjska, Indie i Chiny. Nieprzerwanie utrzymuje się duże zainteresowanie nauką języka niemieckiego w Kamerunie. Natomiast jako język mniejszości narodowej niemiecki intensywnie nauczany jest w wielu europejskich regionach, które dzięki temu posiadają wysoki poziom rozwoju gospodarczego, m. in. w Południowych Węgrzech, w regionie Transylwanii w Rumunii, w Szlezwiku Południowym, Wschodniej Belgii, Alzacji, włoskim Tyrolu Południowym i wielu innych regionach z którymi polskie instytucje oświatowe prowadzą od lat intensywną wymanię merytoryczną w celu dalszej profesjonalizacji nauczania języka niemieckiego jako języka ojczystego mniejszości narodowej w Polsce.

Podsumowując temat, zdecydowanie nie należy podejmować działań kontraproduktywnych, zaprzepaszczających dotychczasowe osiągnięcia i dobre praktyki w obrębie programów edukacyjnych dla mniejszości narodowych, w szczególności mniejszości niemieckiej, gdyż nie przyniesie to żadnych pozytywnych efektów i umniejszy rolę Polski jako kompetentnego partnera w debacie o wspieraniu wielojęzyczności i szans młodzieży na rynku pracy.

Język niemiecki jest niezaprzeczalnie ważną wartością dodaną i potencjałem w sektorze gospodarczym i sektorze kultury. Stąd zasługuje on w Polsce na szczególną ochronę i promocję, o wiele większą niż dotychczasowa, ponieważ leży to w interesie wszystkich mieszkańców naszego kraju. Podobnie na wsparcie instytucji centralnych zasługuje Związek Niemieckich Stowarzyszeń Kulturalnych w Polsce, który swoją bardzo bogatą ofertę od lat kieruje do wszystkich zainteresowanych, bez względu na ich przynależność narodową.

Zaprezentowane stanowisko jest opinią ekspercką niezależną instytucjonalnie i politycznie i wyraża nadzieję na zrozumienie i wycofanie się z niekorzystnej interwencji ustawodawczej.

dr hab. Alina Dittmann
professor opoliensis 2018 / Konsorcjum wielojęzyczność jako szansa – Mehrsprachigkeit als Chance
nauczyciel języka niemieckiego i angielskiego na I – IV etapie edukacyjnym
doradca metodyczny języka niemieckiego na terenie województwa opolskiego
członek Rady Rodziców ds. oświaty powołanej przez Senat Kraju Związkowego Berlin 2014-2016
członek Rady Rodziców ds. języków mniejszości narodowych Stanu Kalifornia, 2016-2018
członek komisji eksperckiej ds. dwujęzycznych nazw geograficznych kraju związkowego Saksonia
nauczyciel języka niemieckiego, angielskiego i polskiego w kraju związkowym Brandenburgia

Sejmowa Komisja przeciw środkom na języki mniejszości

[W środę, 19 stycznia], sejmowa komisja finansów analizowała poprawki do budżetu państwa przyjęte przez Senat. Wśród nich znajdowało się również przywrócenie finansowania nauki języków mniejszości w szkołach.

Ostatecznie w głosowaniu poprawka Senatu, która zakłada powrót do wysokości finansowania nauki języków mniejszości, nie została przyjęta. Większością głosów 29 “przeciw” do 25 “za” komisja utrzymuje, że subwencja oświatowa będzie mniejsza o prawie 40 mln. zł.

Członkowie sejmowej komisji nie podjęli dyskusji nad tą poprawką, mimo iż zarówno senator Kazimierz Kleina, przewodniczący senackiej komisji finansów, jak i posłanka Wanda Nowicka, przewodnicząca sejmowej komisji mniejszości narodowych i etnicznych, oraz poseł mniejszości niemieckiej Ryszard Galla apelowali o jej przyjęcie.

Pełna treść artykułu na łamach Wochenblatt.pl TUTAJ.

Etyczny wymiar

Już nie zliczę, ile osób odwiedziłem, z iloma rozmawiałem na temat planu obniżenia subwencji na naukę języka niemieckiego dla uczniów z kręgu mniejszości niemieckiej. W tych rozmowach, na konferencjach prasowych, w wywiadach z ekspertami czy w wystąpieniu RPO analizowane są aspekty prawne, finansowe i społeczne. Tymczasem sprawa oprócz tych wielu ważnych aspektów posiada przecież także stronę, którą nazwę na potrzeby tej kolumny etyczną.

To logiczne, skoro prawa mniejszości narodowych wyrastają z idei praw człowieka, a one mają swój jednoznacznie etyczny wymiar. Jego bazą jest pojęcie „osoby ludzkiej” i związana z nim godność, która domaga się takich praw jak: wolność, sprawiedliwość czy dostęp do edukacji. Wolność to także prawo do określenia swojej tożsamości, czyli również przynależności do jakiejś wspólnoty językowej.

Tutaj dotykamy tego, co często umyka w aktualnej debacie, czyli zobowiązania państwa nie tyle prawnego, ale także etycznego wobec swoich obywateli, których los powojenny szczególnie dotknął. Skupmy się tylko na języku, który w związku z przesunięciem granic i wypędzeniem milionów użytkowników języka niemieckiego stał się na Śląsku, Pomorzu, Warmii, Mazurach i w wielu innych miejscach nagle z języka oficjalnego językiem niewielkiej grupy mieszkańców. Tylko tych mieszkańców, których co prawda z różnych powodów nie wypędzono, później nie wysiedlono, ale których jako Niemców (poza niewielkim wyjątkami na Dolnym Śląsku i Pomorzu) nie tolerowano. Nie tolerowano też ich języka, który słusznie uważano za najważniejszy składnik ich niemieckiej tożsamości. Poddano ich więc skutecznej niestety dyskryminacji językowej, eliminując niemiecki nie tylko z przestrzeni publicznej, ale ścigając go także w prywatnym obiegu.

W szufladach wielu naszych domów znajdują się mandaty karne za używanie języka niemieckiego w stodole czy na polu. W archiwach spoczywają dokumenty świadczące o umieszczaniu w obozach pracy za to same „przewinienie”. Pamiętam szykanowanie w szkole przez nauczycieli nawet za pojedyncze słowa niemieckie. Przy staraniach o pracę w urzędach czy na innych stanowiskach kierowniczych na pytanie o znajomość języków obcych zatajano znajomość niemieckiego, by móc daną pracę dostać. Wszystko to było niczym innym jak odebraniem wolności przynależnej każdej osobie ludzkiej.

Demokratyczna Polska pozwala dziś w procesach reprywatyzacyjnych odzyskiwać znacjonalizowane majątki, by przywracać sprawiedliwość. Także językowi należy się przywrócenie sprawiedliwości, czyli jego miejsca w społeczności, którą machina państwowa zniewoliła. Sejmowi nie wolno tego utrudniać przez zabranie środków na edukację.

Bernard Gaida

  • Dział: Blogi
Subskrybuj to źródło RSS