Log in

Poseł Janusz Kowalski ponownie przeciwko mniejszości niemieckiej

„W ostatnich tygodniach Janusz Kowalski, poseł Solidarnej Polski, wielokrotnie krytykował prawa, jakimi cieszy się mniejszość niemiecka w Polsce. Na konferencji prasowej przed siedzibą opolskiej mniejszości niemieckiej po raz kolejny przedstawił stanowisko, że Niemców w Polsce należy pozbawić tych praw.

Głównym powodem jest brak symetrii w stosunkach polsko-niemieckich. Przede wszystkim, zdaniem posła, w Niemczech lekcje języka polskiego nie są finansowane ze środków publicznych, a Polacy nie są uznaną mniejszością narodową”.

Poseł Solidarnej Polski uderza tym razem w subwencję, przyznaną na nauczanie języka niemieckiego jako języka mniejszości oraz w ulgę od 5-procentowego progu wyborczego, obowiązującego mniejszości. Pełna treść artykułu na łamach tygodnika Wochenblatt.pl TUTAJ.

"Jeśli udałoby się wykonać taki manewr, stracą dzieci, będą cierpieć rodzice (…),  nauczyciele (…) i samorządy”, komentuje wypowiedź Kowalskiego poseł mniejszości niemieckiej, Ryszard Galla. Pełna treść rozmowy:

Poseł Ryszard Galla ws. wniosku o wykreślenie środków na nauczanie języka niemieckiego

Oświadczenie posła Ryszarda Galli odnoszące się do wniosku o wykreślenie z budżetu państwa na rok 2022 kwoty 236 mln złotych przeznaczonej na nauczanie języka niemieckiego jako języka mniejszości narodowej:
27 października br. poseł Janusz Kowalski złożył poprawkę do budżetu na rok 2022 zakładającą wykreślenie z budżetu kwoty 236 mln złotych, stanowiącej część oświatowej subwencji ogólnej przeznaczonej na nauczanie języka niemieckiego jako języka mniejszości narodowej. Poseł zawnioskował, aby kwota ta została przeznaczona na finansowanie nauczania języka polskiego w innych krajach. Dzień wcześniej złożył on podobny wniosek w odniesieniu do środków pozostających w dyspozycji Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji, a przeznaczonych m.in. na wspieranie kultury, języka i tradycji mniejszości niemieckiej. Podjęte przez niego działania stoją w jawnej sprzeczności z obowiązującym w Polsce prawem i są kolejną próbą budowania antyniemieckiej narracji. Poseł Kowalski usiłuje rozwiązywać problemy, które nie istnieją, a jego działania nie znajdują poparcia wśród innych posłów klubu PiS, o czym świadczy przede wszystkim to, że zaproponowana przez niego poprawka została odrzucona. Nie zmienia to jednak faktu, że wnioski posła Kowalskiego o wykreślenie z budżetu wsparcia finansowego dla mniejszości niemieckiej w Polsce stanowią bardzo niebezpieczny precedens i pokazują, jak dalece w swej retoryce zapomina on o podstawowych prawach przysługujących obywatelom polskim należącym do mniejszości narodowych w Polsce.
 
Po pierwsze, system wsparcia edukacji mniejszościowej dotyczy wszystkich mniejszości narodowych i etnicznych oraz społeczności posługującej się językiem regionalnym. W ramach działania tego systemu środki finansowe z puli dodatkowej kwoty części oświatowej subwencji ogólnej trafiają do polskich samorządów, a nie do organizacji mniejszościowych. Ilość środków, które otrzymują w tym obszarze samorządy, jest wyliczana w oparciu o dosyć skomplikowany algorytm, określony w rozporządzeniu MEN. Następnie środki te są przez samorządy przekazywane szkołom, w których nauczany jest język mniejszości narodowej.
 
Po drugie, w polskim ustawodawstwie brak jest specjalnych uregulowań i przepisów poświęconych wyłącznie mniejszości niemieckiej. W jego ramach nie istnieją też fundusze, które przysługiwałyby tylko mniejszości niemieckiej. Przepisy odnoszące się do mniejszości narodowych i etnicznych oraz społeczności posługującej się językiem regionalnym dotyczą wszystkich tych grup. Art. 2 ust. 2 ustawy z dnia 6 stycznia 2005 r. o mniejszościach narodowych i etnicznych oraz o języku regionalnym stanowi, że za mniejszości narodowe uznaje się w Polsce mniejszość białoruską, czeską, litewską, niemiecką, ormiańską, rosyjską, słowacką, ukraińską i żydowską. Ponadto ustawa wymienia cztery mniejszości etniczne oraz społeczność posługującą się językiem regionalnym. Co niezwykle ważne, art. 8 pkt 4 tej ustawy stanowi, że „osoby należące do mniejszości mają w szczególności prawo do nauki języka mniejszości lub w języku mniejszości”. Natomiast zgodnie z art. 17 ustawy „realizacja prawa osób należących do mniejszości do nauki języka mniejszości lub w języku mniejszości, a także prawa tych osób do nauki historii i kultury mniejszości odbywa się na zasadach i w trybie określonych w ustawie z dnia 7 września 1991 r. o systemie oświaty (…)”. Ustawa nie wskazuje więc, która konkretnie mniejszość ma prawo do nauki języka mniejszości lub w języku mniejszości. Takie postanowienie ustawy byłoby sprzeczne z Konstytucją RP, ponieważ wykluczałoby jedną z tych grup z praw, które przysługują pozostałym mniejszościom. Tym bardziej więc postulat posła, aby wstrzymać finansowanie jednej konkretnej mniejszości, w tym przypadku niemieckiej, stanowi naruszenie ustanowionych przez polski parlament przepisów.
 
Po trzecie, należy zaznaczyć, że w momencie kiedy poseł Kowalski używa określenia, iż mowa o pieniądzach polskich podatników przeznaczanych na te cele, to zapomina przy tym o tym, że tymi polskimi podatnikami są również obywatele polscy należący do mniejszości narodowych czy etnicznych.
 
Po czwarte, poseł w swoich wypowiedziach ciągle powraca do konieczności wprowadzenia symetrii w polsko-niemieckich relacjach. Postuluje on, aby mniejszość niemiecka miała w Polsce tyle samo praw, ile Polacy w Niemczech. Zasada ta stoi w sprzeczności z ideą praw człowieka i obywatela, których częścią są prawa mniejszości narodowych i nie może obowiązywać w tym zakresie, gdyż w sposób logiczny musiałaby sankcjonować dyskryminację w Polsce obywateli polskich ze względu na narodowość w każdym przypadku, gdyby w jakimkolwiek kraju sąsiadującym z Polską byliby dyskryminowani Polacy. Byłaby ona nie tylko sprzeczna z ratyfikowanymi przez Polskę umowami międzynarodowymi chroniącymi prawa człowieka i mniejszości narodowych i etnicznych, ale także stałaby w sprzeczności z poprzedzającymi je słowami świętego Jana Pawła II z orędzia na XXII Światowy Dzień Pokoju z 1989 r. Wtedy papież pisał m.in.: „Istotnie, szacunek im (mniejszościom) okazywany należy poniekąd uznać za kamień probierczy zgodnego współżycia społecznego i jako wskaźnik obywatelskiej dojrzałości osiągniętej przez dane państwo i jego instytucje.”
 
Trudno jest zrozumieć zapał posła Kowalskiego ukierunkowany na podejmowanie działań mających na celu utrudnianie życia i ograniczanie praw członkom mniejszości niemieckiej. Mniejszość niemiecka w Polsce nie wyrządza panu posłowi żadnej krzywdy i biorąc pod uwagę liczbę ludności w Polsce stanowi ona jej bardzo niewielką część. Wobec tego trudno uznawać ją za zagrożenie.
 
Środki, które w ramach części oświatowej subwencji ogólnej trafiają za pośrednictwem samorządów do szkół, umożliwiają tysiącom dzieci, posiadającym obywatelstwo polskie i należącym do danej mniejszości narodowej i etnicznej (nie tylko do mniejszości niemieckiej), branie udziału w zajęciach poświęconych ich językowi ojczystemu. Dzięki temu mogą one umacniać się w swojej tożsamości językowej, kulturowej i historycznej, która jest im także przekazywana przez ich rodziców, dziadków oraz inne osoby z ich rodzinnych kręgów. System finansowania języka mniejszości narodowej jest systemem, który w Polsce funkcjonuje od wielu lat. Wspieranie tego nauczania przez państwo jest naturalnym zobowiązaniem wynikającym z umów międzynarodowych oraz polskich przepisów. Jest ono także naturalną konsekwencją tego, że Polska jest demokratycznym państwem prawnym. Działania posła Kowalskiego burzą prawny ład, który jest budowany w Polsce od lat, wprowadzając społeczny zamęt. Poseł poprzez składanie tego rodzaju wniosków odwraca uwagę społeczną od realnych problemów, z którymi nasz kraj mierzy się w aktualnym czasie. Powinien on wykorzystać całą swoją energię i zapał do rozwiązywania problemów mieszkańców województwa opolskiego i całego kraju, a tych nie brakuje.
 
 

Czarny dzień w polskim sejmie

Podczas dzisiejszego (środa, 27 października 2021) posiedzenia sejmowej Komisji Mniejszości Narodowych i Etnicznych (MNE) został zgłoszony wniosek o poszerzenie prezydium Komisji oraz o odwołanie posła Ryszarda Galli z funkcji jej wiceprzewodniczącego. Paradoksem jest to, że o ile wniosek zostanie przegłosowany, odwołany zostanie de facto jedyny obecny w Komisji poseł, będący przedstawicielem nie tylko mniejszości niemieckiej, ale mniejszości narodowych w ogóle. Ze względu na personalny charakter wniosku głosowanie odbyć się będzie mogło najwcześniej po trzech dniach po jego zgłoszeniu. Z niepokojem czekamy na jego wyniki.

Niedługo potem, podczas posiedzenia Komisji Edukacji, Nauki i Młodzieży, zgłoszona została poprawka do budżetu na rok 2022. Jej przedmiotem ma być subwencja oświatowa, przeznaczona dotychczas na finansowanie nauki języka niemieckiego dla mniejszości niemieckiej w Polsce. Subwencja miałaby, zamiast na naukę języka niemieckiego, zostać przeznaczona na naukę języka polskiego ojczystego poza granicami Rzeczypospolitej. "Tyle praw dla mniejszości w Polsce ile praw dla mniejszości polskiej i Polaków w Niemczech", uzasadnia poseł Janusz Kowalski. Swój ruch poseł Solidarnej Polski zapowiadał już na początku tygodnia na antenie Radia Opole: "Nie możemy jako państwo polskie akceptować takie stanu rzeczy, że Niemcy łamią prawa mniejszości polskiej i Polaków w bezczelny sposób". Na szczęście wniosek posła przegłosowany został negatywnie. 

 

Schlesien Journal 16.02.2021

W najnowszym wydaniu Schlesien Journal prezentujemy nowy odcinek z serii „Hallo DFK”. Tym razem odwiedzamy DFK Kreis Gleiwitz w województwie śląskim. Zarząd DFK opowiada nam o swoich działaniach i projektach.

DFK Kreis Gleiwitz zaprasza na Mszę Świętą w intencji ofiar tragedii górnośląskiej w kościele św. Jerzego w Gliwicach Łabędy w sobotę 20 lutego o godz. 17:40.

Janusz Kowalski, poseł Partii Solidarna Polska, wzywa do demontażu dwujęzycznych tabliczek z nazwami miejscowości na stacjach w gminie Chronstau. W odpowiedzi na interpelację Kowalskiego młodzież mniejszości niemieckiej zorganizowała konferencję prasową.

Przedstawiamy również nową publikację SKGD na Śląsku Opolskim pod tytułem „Moja niemiecka historia”.

  • Dział: Video

"To jest wasz dom, jesteście u siebie" − w obronie dwujęzycznych tablic

"To jest wasz dom, jesteście u siebie" - to tylko jedna z wypowiedzi przedstawicieli sześciu opolskich młodzieżówek*, zebranych we wtorek na konferencji prasowej przed budynkiem dworca głównego w Opolu. W ten sposób młodzież stanęła w obronie dwujęzycznych tablic, które w minioną sobotę stały się przedmiotem ataku wiceministra i posła Solidarnej Polski Janusza Kowalskiego, domagającego się ich usunięcia.

"Postulujemy, by zaprzestać polityki podziałów; dlatego stoimy tutaj wszyscy razem, zjednoczeni" mówiła Zuzanna Herud, wiceprzewodnicząca Związku Młodzieży Mniejszości Niemieckiej w Polsce. Z ust młodych przedstawicieli różnych organizacji padło wiele słów poparcia. "Te tablice są częścią naszego regionu; kojarzy się on w Polsce jako region zgody" (Tobiasz Gajda, przewodniczący Młodzi Demokraci Opolskie). "Ile jeszcze będą próbowali nas skłócić? Czy w tym momencie nie mamy innych spraw, niż wbijanie klinu w mniejszości?" (Szymon Folp, Szymon Hołownia Ruch Obywatelski).

Więcej wypowiedzi z konferencji prasowej na łamach Wochenblatt.pl.

Sprzeciw młodych nie kończy się jedynie na ich wypowiedziach. To przede wszystkim zapoczątkowana przez nich akcja #wPolsceusiebie #naszHeimat, "której celem jest podkreślenie wielokulturowości regionu i pokazanie, że w Polsce od lat żyją również grupy mniejszościowe. W ten sposób młodzież pragnie zademonstrować dumę ze swojej tożsamości oraz szacunek dla mniejszości i wielokulturowości. Do akcji przyłączyć się może każdy, kto chciałby wesprzeć mniejszości, ich kulturę, język oraz zagwarantowane w konstytucji prawa", mówią o niej. O akcji pisaliśmy szerzej w poniedziałek. Od momentu jej rozpoczęcia w mediach społecznościowych pojawiły się dziesiątki fotografii na tle dwujęzycznych tablic. Akcja znalazła poparcie również za granicą − oznaczone hashtagiem #wPolsceusiebie #naszHeimat zdjęcia udostępnili nie tylko przedstawiciele mniejszości niemieckiej w Polsce, ale również m.in. Lenau Haus na Węgrzech oraz AGDM − Grupa Robocza Federalnego Związku Europejskich Grup Narodowościowych w Berlinie.

Dwujęzyczne tablice to dla mniejszości niemieckiej więcej niż symbol – to papierek lakmusowy poszanowania praw mniejszości. W ich obronie na początku tygodnia wypowiedział się pełnomocnik rządu federalnego ds. przesiedleńców i mniejszości narodowych, dr Bernd Fabritius: "Mniejszość niemiecka w Polsce jest chroniona mocą Konwencji ramowej Rady Europy o ochronie mniejszości narodowych oraz Europejskiej karty języków regionalnych lub mniejszościowych. Przepisy te zostały ratyfikowane przez Polskę i są tam traktowane jako prawo bezpośrednie. W ścisłej współpracy z naszymi lokalnymi partnerami będziemy zwracać uwagę na to, aby prawa mniejszości narodowych były realizowane bez żadnych ograniczeń".

W odpowiedzi na wypowiedź wiceministra Kowalskiego, jakoby chodziło o bezprawnie zamontowane niemieckojęzyczne nazwy, przewodniczący TSKN Opole Rafał Bartek, w rozmowie dla TVP 3 Opole precyzuje: "Nie mówimy o nazwach niemieckojęzycznych, ale o nazwach dwujęzycznych". W wypowiedzi dla radia Opole natomiast uzupełnia: "Argumentacja, której używa poseł Kowalski była już przedmiotem analiz i rozpatrywana w 2014 roku. (...) Wtedy te wszystkie wątpliwości, które on również dzisiaj podnosi, zostały ostatecznie rozwiane, czego skutkiem było wprowadzenie tych tablic na dworcach w Dębskiej Kuźni i w Chrząstowicach już w grudniu 2015 roku, czyli już za rządów Prawa i Sprawiedliwości, więc to była kontynuacja. Jeżeli dzisiaj miałoby dojść do likwidacji tych tablic, to dla mnie jest jasne, że byłaby to decyzja polityczna." 

Spór o dwujęzyczne tablice ma również szerszy kontekst, ponieważ już za dwa miesiące rozpocznie się Narodowy Spis Powszechny. Bernard Gaida, przewodniczący Związku niemieckich stowarzyszeń społeczno-kulturalnych w Polsce, apeluje: "Nie zawsze w tak spektakularny sposób trzeba bronić prawa mniejszości niemieckiej do obecności języka na tablicach miejscowości, w urzędzie gminy czy w szkole. Za dwa miesiące zacznie się spis powszechny, w którym można odpowiedzieć, że moja narodowość jest niemiecka i że w życiu używam języka niemieckiego. Odpowiedzieć samotnie, siedząc przed komputerem. Od liczby nas wszystkich, którzy tak zadeklarujemy, przez następnych 10 lat będzie zależał los tych dwujęzycznych tablic czy lekcji w szkołach (...). Pamiętajmy o Chrzonstau 1 kwietnia".

*Na konferencji prasowej, stając ponad podziałami, spotkali się przedstawiciele następujących organizacji: Bund der Jugend der deutschen Minderheit, Młoda Unia, Młodzi Demokraci Opolskie, Federacja Młodych Socjaldemokratów, Polska 2050 Szymon Hołownia Ruch Obywatelski, Młodzi Razem oraz Forum Młodych Ludowców.

 

#naszHeimat - a...
#naszHeimat - akcja młodzieży BJDM / #inPolendaheim - eine Aktion der Jugend der Deutschen Minderheit #naszHeimat - akcja młodzieży BJDM / #inPolendaheim - eine Aktion der Jugend der Deutschen Minderheit
Bernard Gaida, ...
Bernard Gaida, Vorsitzender des VdG, vor dem deutschsprachigen Ortsschild in Guttentag / Bernard Gaida, przewodniczący Związku niemieckich towarzystw społeczno-kulturalnych w Polsce, przed tablicą dwujęzyczną w Dobrodzieniu Bernard Gaida, Vorsitzender des VdG, vor dem deutschsprachigen Ortsschild in Guttentag / Bernard Gaida, przewodniczący Związku niemieckich towarzystw społeczno-kulturalnych w Polsce, przed tablicą dwujęzyczną w Dobrodzieniu
Die Gruppe der ...
Die Gruppe der LeaderInnen der Jugend der deutschen Minderheit ELOm ist auch dabei  / Społeczność liderów i liderek mniejszości niemieckiej ELOm również włączyła się do akcji Die Gruppe der LeaderInnen der Jugend der deutschen Minderheit ELOm ist auch dabei  / Społeczność liderów i liderek mniejszości niemieckiej ELOm również włączyła się do akcji
Do akcji dołącz...
Do akcji dołączyła również Zuzanna Donath Kasiura,  Donath-Kasiura, radna województwa Opolskiego / der Aktion hat auch Zuzanna Donath-Kasiura, Rätin der Woiwodschaft Oppeln, beigetreten Do akcji dołączyła również Zuzanna Donath Kasiura,  Donath-Kasiura, radna województwa Opolskiego / der Aktion hat auch Zuzanna Donath-Kasiura, Rätin der Woiwodschaft Oppeln, beigetreten
Eine Unterstütz...
Eine Unterstützung findet die Aktion auch in Ungarn. Lenau Haus. / Akcja ma poparcie również na Węgrzech. Lenau Haus Eine Unterstützung findet die Aktion auch in Ungarn. Lenau Haus. / Akcja ma poparcie również na Węgrzech. Lenau Haus

#wPolsceusiebie – młodzież w obronie wielokulturowości

Młodzież mniejszości niemieckiej zainicjowała w sieci akcję #wPolsceusiebie #InPolendaheim, zachęcającą do fotografowania się na tle dwujęzycznych tablic nazw miejscowości. To reakcja na wypowiedź jednego z polityków Solidarnej Polski twierdzącego, że dwujęzyczne tablice na dworcach kolejowych zainstalowane zostały bezprawnie.

W sobotni poranek 6 lutego 2021 na oficjalnym profilu Janusza Kowalskiego, wiceministra w Ministerstwie Aktywów Państwowych i posła na sejm IX kadencji pojawił się wpis, w którym podważa on legalność decyzji o zamontowaniu dwujęzycznych tablic w dwóch położonych w województwie Opolskim miejscowościach. Czytamy w nim między innymi: „STOP bezprawnym niemieckim nazwom stacji kolejowych w Polsce. (…) Tu jest Polska! (…) Minęło już 6 lat od bezprawnego zamontowania niemieckich nazw stacji kolejowych w miejscowościach Chrząstowice i Dębska Kuźnia. (…) Zamontowanie tego typu oznakowania jest niezgodne z obowiązującym w Polsce prawem”.

Wypowiedź polityka wzbudziła bardzo dużo skrajnych reakcji. W komentarzach pod postem czytamy na przykład: "W Polsce muszą być tylko nazwy po Polsku tu jest POLSKA I TYLKO POLSKA" czy też „jak każdy zacznie rządzić po swojemu to doprowadzi to do całkowitej dezinformacji i powolnego zatracania tożsamości narodowej” (pisownia i podkreślenia autorów). Wypowiedzi te zgodne są z intencją posła, któremu prawdopodobnie chodziło o podgrzanie nastrojów w społeczeństwie i nastawienie ludzi przeciwko wyimaginowanemu wrogowi.

Przypomnijmy, że - zgodnie z treścią ustawy o Mniejszościach narodowych i etnicznych z 2005 roku - ustawienie dodatkowej tablicy z nazwą miejscowości w języku mniejszości możliwe jest w gminach, w których nie mniej niż 20% mieszkańców to przedstawiciele mniejszości, w której języku ma być ustanowiona nazwa, lub w których ponad połowa mieszkańców biorących udział w przeprowadzonych konsultacjach opowiedziała się za ustaleniem dodatkowej nazwy. W swojej argumentacji poseł odnosi się do braku zapisu w ustawie dotyczącego napisów na stacjach kolejowych, twierdząc, że nie są one tożsame z nazwami miejscowości; zapomina jednak przy tym, że według „Wytycznych dla oznakowania stałego infrastruktury pasażerskiej” Polskie Koleje Państwowe dopuszczają „użycie języków obcych w oznakowaniu (….) na terenach zamieszkałych przez uznane ustawowo mniejszości narodowe i etniczne lub ludność używającą języka regionalnego”.

Więcej o zasadności wypowiedzi posła oraz o reakcji przedstawicieli mniejszości niemieckiej pisaliśmy na łamach Wochenblattu (pełna treść artykułu tutaj; tekst w j. niemieckim).

Wpis polityka błyskawicznie spowodował jeszcze inne komentarze internautów. To nie tylko setki głosów sprzeciwiających się podobnej argumentacji i przytaczających liczne przykłady dwujęzycznych (w tym polskich) nazw stacji kolejowych w innych europejskich krajach. Internauci poszli o krok dalej. W odpowiedzi na wypowiedź posła młodzież mniejszości niemieckiej rozpoczęła akcję #wPolsceusiebie #InPolendaheim, zachęcającą do fotografowania siebie na dworcach lub w innych miejscach na tle dwujęzycznych tablic lub szyldów w językach mniejszości. Jak uzasadniają inicjatorzy, dwujęzyczne tablice „podkreślają wielokulturowość naszego regionu i bogatą historię, z czego możemy być dumni”. Inicjatywa młodzieży spotkała się z żywym przyjęciem w środowiskach mniejszości. Warto, aby dotarła do jeszcze szerszego kręgu; tym bardziej, że nie jest typowym przykładem zwalczania ognia ogniem, lecz przeciwnie – zachęca do pozytywnych działań.

To nie pierwszy przypadek, gdy dwujęzyczne tablice z nazwami miejscowości spotkały się z agresywną reakcją. Wydawać by się mogło, że po 13 latach od wprowadzenia pierwszej w Polsce takiej tablicy (Łubowice w powiecie raciborskim) i początkowych trudnościach z tym związanych*, do takich incydentów nie będzie już dochodziło. Rzeczywistość jednak pokazuje, że z ksenofobicznymi postawami walczyć trzeba nieustannie. Najważniejsze jednak, by robić to mądrze.

Zachęcamy do szerzenia akcji #wPolsceusiebie #InPolendaheim. Szczególnie w roku, w którym odbyć się ma Narodowy Spis Powszechny warto pokazać, że wielokulturowość ma znaczenie. I że można być z niej dumnym!

*Więcej o instalacji pierwszych dwujęzycznych tablic na Śląsku Opolskim przeczytać można w eseju Bernarda Gaidy w publikacji „Tożsamość. Kultura. Pamięć”, wydanej z okazji 15-lecia ustawy o Mniejszościach narodowych i etnicznych (pełen jego tekst znaleźć można tutaj). 

Konferencja prasowa w sprawie postulowanej polityki państwa polskiego wobec Mniejszości Niemieckiej

W związku z niepokojącymi wypowiedziami pana Szymona Szynkowskiego vel Sęk, wiceministra spraw zagranicznych oraz pana Janusza Kowalskiego w sprawie postulowanej polityki państwa polskiego wobec Mniejszości Niemieckiej na wczorajszej (30 września 2019) konferencji prasowej zorganizowanej przez byłego radnego Kowalskiego walczącego o mandat poselski, kandydaci KWW Mniejszość Niemiecka zwołali konferencję prasową wyjaśniającą ich stanowisko w tej sprawie.

Poniżej znajduję się nagranie z dzisiejszej konferencji prasowej.  

Linki do artykułów na temat wczorajszej oraz dzisiejszej konferencji prasowej:

http://radio.opole.pl/100,294399,janusz-kowalski-zapowiada-walke-o-partnerskie-re

http://skgd.pl/2019/10/01/odpowiedz-tskn-na-konferencje-wiceministra-msz/

 

 

71499596 785129685290341 4906866660981342208 n71737754 384332702446879 715098796219957248 n72409211 394145141526656 6576776600233181184 n71246365 398945850791656 3291129973162639360 n71143185 537807916965149 6734821685804924928 n

Subskrybuj to źródło RSS